środa, 20 czerwca 2018

#1 Drama-lama (dodatek do Thunderbird)

— Kay, ty… — Zacisnął pięści, przerywając w połowie. Spojrzał na nią błagalnie.
— Budzę się. Wiem — westchnęła, spuszczając wzrok. Głos roznoszący się po komnacie powoli zaczynał się wyostrzać tak, że można było rozróżnić już pojedyncze słowa. Moc Dona ześwirowała, strącając losowe książki z półek. — Prędzej czy później to musiało nastąpić.
Z gardła króla Nod wydobył się dziwny dźwięk, który przypominał trochę ryk zranionego zwierzęcia. Sam król odwrócił się, nie mogąc już dłużej spokojnie patrzeć na dziewczynę.
Oto Kayla Grayson - ta Kayla, która nie wiadomo jakim cudem znalazła się w jego odciętym od innych wymiarów świecie, która przewróciła jego życie do góry nogami, która wykryła ruch oporu w królestwie i udaremniła zamach na jego życie - oto teraz miała się obudzić w swoim świecie.
A to również oznaczało, że już nigdy więcej mogą się nie zobaczyć.
Znów warknął, sfrustrowany, próbując wymyślić coś, co mogłoby zatrzymać ją chociaż na chwilę. Książki w tym czasie zaczęły się otwierać, wzniecając coraz większe tumany kurzu. Kayla kichnęła, kryjąc twarz w dłoniach.
— Don...
“Nie, nie ma tak dobrze. Nie możesz tak po prostu stąd odejść.”
— Don, proszę. Pożegnaj się chociaż ze mną.
Podczas gdy głos z Tamtego Świata przybierał na sile, jej zaczął słabnąć. Ona sama poczuła, że zaczyna kręcić się jej w głowie. Pojawiły się również dźwięki respiratora.
— Dobra, chyba nie mam zbyt wielkiego wyboru. — Król wyciągnął z kieszeni jeansów kostkę do gry, którą zawsze przy sobie nosił. Podniósł ją do ust i dmuchnął na nią, po czym szybko się zamachnął, a kostka tradycyjnie zamieniła się w miecz, którym kiedyś Fiona pokonała Sadako. Ciął nim powietrze, otwierając portal.
— Don, co robisz? — W poszukiwaniu oparcia dziewczyna oparła się o regał. Zawroty głowy przybierały na sile. Zdawało jej się nawet, że przez chwilę słyszy swojego ojca… i kogoś jeszcze. Kogoś, z kim od bardzo dawna nie miała żadnego kontaktu.
Drzwi biblioteki zamknęły się z hukiem.
— Łamię wszystkie możliwe prawa, jakie sam kiedyś stworzyłem. — Król sięgnął dłonią w głąb portalu. Wyciągnął stamtąd niewielki medalion, po czym nie zawracając sobie głowy zamykaniem przejścia podszedł do Kayli i założył go jej na szyję. — Stworzyłem go, kiedy Fiona szukała sposobu, by móc wrócić do swojego świata. Kiedy wraz z Lią udało im się spotkać, obiecałem sobie, że już nigdy go nie użyję… aż do teraz. — Podniósł jej opadającą głowę i poklepał ją lekko po policzku. — Kay, skup się jeszcze przez chwilę. Ten medalion pozwoli ci otworzyć portal do Nod bez względu na okoliczności. Pewnie będzie potrzebował trochę czasu, by znów zacząć poprawnie działać, więc nie zdziw się, jeśli przez jakiś czas nie będzie reagował.
— Jak go użyć? — Ujęła jego dłoń, która cały czas spoczywała na rzemyku podtrzymującym błyskotkę.
— Tak samo, jak mój miecz. Już raczej wiesz, jak go używać. — Chwycił ją szybko w pasie, gdy dziewczyna zachwiała się na nogach, i przycisnął ją mocno do swojej piersi. — Idź, nie walcz już. Jestem pewien, że twój ojciec stęsknił się za tobą — mruknął, choć jego mocny uścisk świadczył o tym, jak bardzo nie chciał, by się obudziła.
— Tata… — westchnęła, zaciskając palce na jego kraciastej, tęczowej koszuli. Udało jej się z trudem podnieść głowę, by spojrzeć mu w oczy.
Przez chwilę wpatrywali się tak wzajemnie w siebie, nic nie mówiąc. Oboje szukali odpowiednich słów. Głos, który bezustannie im towarzyszył, stał się wyraźny — był to głos lekarki, która prowadziła leczenie Kayli. Przeplatał się on dodatkowo z głosem Richarda oraz kimś, kto mętnie plątał się gdzieś Kay po głowie, próbując jej przypomnieć o swojej obecności.
Kartki papieru zaczęły fruwać po pomieszczeniu wraz z kurzem — moc Dona szalała coraz bardziej z każdą minutą.
— Kay… — wydusił głosem ściśniętym od nadmiaru emocji. Podniósł ją trochę, gdy zaczęła mu się wręcz wyślizgiwać z rąk. Z każdą chwilą coraz bardziej opuszczała Nod. Król czule odgarnął za ucho pasmo włosów, które opadło na jej twarz.
— Nie rozklejaj s...ię — wydusiła z siebie, przymykając oczy. Ostatkiem sił dotknęła dłonią jego twarzy i przyciągnęła go do siebie, składając na jego ustach delikatny pocałunek. Don natychmiast go pogłębił, przytulając ją z całą mocą do siebie. Po jego policzkach spłynęły łzy. Żarówki w królewskich żyrandolach zaczęły pękać. Kawałki papieru i księgi wirowały wokół nich z zawrotną prędkością wraz z kurzem.
Don w końcu przerwał pocałunek, kiedy poczuł, że dziewczynie zaczyna opadać głowa. Cały zapłakany docisnął jeszcze wargi do jej czoła.
— Śpij — wyszeptał jeszcze, zaciskając dłonie w pięści na jej liliowej sukience. Kay zaczęła znikać w jego ramionach. Po raz ostatni wtulił nos w jej obojczyk, by móc zaciągnąć się jej zapachem. Jego ramiona zaciskały się na jej drobnym ciele coraz bardziej, podczas gdy dziewczyna coraz bardziej rozpływała się w powietrzu. Wraz z nią głosy, które słyszeli, zaczęły milknąć. W końcu zniknęły, zabierając ją ze sobą. Don został sam.
Upadł na kolana. Wraz z nim na podłogę opadły księgi, zwoje papieru i kurz, który natychmiast osiadł na jego mokrych od łez policzkach. Otarł je, pociągając nosem tylko po to, by po chwili wybuchnąć jeszcze bardziej spazmatycznym płaczem.
Drzwi biblioteki zostały wyważone, a do pomieszczenia wpadł jak burza elitarny oddział wojska, który zajmował się ochroną koronowanej głowy. Dowódca błyskawicznie kazał rozejrzeć się ludziom po bibliotece, a sam podbiegł do króla.
— Panie! Co się stało? Nic ci nie jest? — Z największą ostrożnością pomógł wstać swojemu władcy. Zaniemówił, gdy zobaczył króla, zanoszącego się płaczem
— Ona nie wróci — wymamrotał Don, załamując ręce. — Przejścia są zamknięte. Nie wiem, jak to zrobiła ostatnim razem… nie wróci.
— Najjaśniejszy panie, co się stało? — Dowódca niepewnie poklepał swojego króla po ramieniu. Nikt go nigdy nie uczył, jak uspokajać napady paniki głowy królestwa bez naruszania etykiety i prawa.
— Kayla. Obudziła się.


***


Teraz jak na to patrzę, to się bardzo cieszę, że jednak nie kontynuowałam tej dramy. Ogółem przepraszam, że wyciągnięte z czeluści dysku, niepoprawione i takie słodkopierdzące, ale po takim czasie chciałam wam dać coś do poczytania, a nie miałam siły i czasu napisać coś nowego/lepszego/przerobić tego starocia. Poza tym grzebanie w plikach może być fajne. Znalazłam właśnie fragment, jak dwaj naczelni geje (wbrew pozorom nie Lucek i Felix) napierdzielają się na cegłówki. Quality content.
O, jest nawet Zosia i Morze Snów! Zapomniałam o tym kompletnie. Nie ma to jak pisać opowiadanie na podstawie teorii spiskowych dotyczących Krainy Grzybów i Blue Whale Challenge.
Nie przedłużając, pora na ogłoszenia parafialne:
1) Zaliczam się do grona szczęśliwców, którzy przetrwali pierwszy rok :D (a to spory wyczyn jeśli spojrzeć na to, że z 28 osób zostało nas 14? 12?). Jutro jadę oddać indeks i można oficjalnie nazwać mnie wolnym człowiekiem. Żadnych więcej prac naukowych przez następne trzy miesiące, o nic więcej nie mogłabym prosić.
2) Haft krzyżykowy liczony rządzi i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej.
3) Gra: fabuła jest już napisana, a część z Shadow opiera się na Geologach. Nie będzie to jednak kropka w kropkę przeniesienie z bloga, a coś całkiem nowego (głównie dlatego, że Shad już nie jest motylkiem, a przez Geologów poznaje NW). Prawdopodobnie pojawią się też Mort jeszcze przed staniem się Mortem i Sadie, ale tu jeszcze nie jestem pewna. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić was do zagrania w to wiekopomne dzieło :D.
4) Co w takim razie z blogiem? To jest bardzo dobre pytanie. Przyznaję się bez bicia, że nie wiem, co dalej z tym wszystkim począć. Nie mam na razie pomysłu na żadną "zastępczą" czy dodatkową historię, którą mogłabym napisać i tu wrzucić. Wiem, były prośby o Children of the stars, ale niestety nie pamiętam ani trochę, co tam się miało dziać, o co chodziło i co w tym wszystkim miała robić Aris. Może kiedyś coś z tego wyjdzie, ale nic nie mogę obiecać. Jak tylko na coś wpadnę, to na pewno wam o tym powiem. Na pewno chciałabym się skupić na pisaniu krótszych, bardziej zwartych i przede wszystkich skończonych historii, a nie tworzyć kolejne 40 rozdziałowe dzieło, które zostaje porzucone po 5 rozdziałach. Nie jestem w stanie przewidzieć, kiedy pojawi się tu cokolwiek, co nie będzie całą listą rzeczy do zrobienia, a opowiadaniem. Mam jakieś luźne pomysły dotyczące np. wyjazdu Shad do wioski, z której pochodzi po tym, co będzie działo się w grze, czy nową wersję Thunderbird (portale i przenoszenie się w czasie, kto by tego nie lubił?), ale żaden z nich nie nadaje się w obecnej formie na opowiadanie. No nic, zobaczymy, co z tego wyjdzie.
5) Bardzo się obrazicie, jeśli następne opowiadanie nie będzie dotyczyło Tytanów?

Na razie pozdrawiam was cieplutko i życzę wam, byście wypoczęli sobie przez wakacje :). Do napisania! 
Credits
© DESIGN BY ARIS CARMEN LIGHT. ALL RIGHTS RESERVED.